Media jako czwarta władza – prawda czy mit?

Media jako czwarta władza

Jak wiadomo, z formalnego punktu widzenia władza w systemie demokratycznym dzielona jest na trzy rodzaje: władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Bardzo często jednak mówi się również, że czwarty rodzaj władzy stanowią media. Czy tego rodzaju klasyfikacje są słuszne, czy też może przeceniają wpływ mediów na charakter porządku społecznego? Media jako czwarta władza czy może raczej media jako drugorzędny dodatek do instytucji, które sprawują „prawdziwą” władzę?

Media jako czwarta władza: przesada czy adekwatny opis rzeczywistości?

Wspominaliśmy już o podziale władzy w systemie demokratycznym. Zgodnie z tym modelem władzę dzielimy na:

  • 1. Ustawodawczą
  • 2. Wykonawczą
  • 3. Sądowniczą

Z tej perspektywy można stwierdzić, że władza po pierwsze musi mieć charakter formalny, ergo być usankcjonowana prawnie. Po drugie z kolei, władza miałaby się ograniczać do tych podmiotów oraz instytucje, które dysponują precyzyjnie określonymi kompetencjami formalnymi.

Czy jednak można uznać taki podział za słuszny?

A może jednak stanowi on raczej uproszczenie rzeczywistości? Warto pamiętać, że media działają na zupełnie innym obszarze, niż władza ustawodawcza, wykonawcza czy sądownicza. Nie mogą więc one wprost i bezpośrednio regulować ludzkiego życia, na przykład poprzez ustanawianie sankcji, ograniczeń czy obowiązków. Jednakowoż to właśnie media w ogromnej mierze odpowiadają za poglądy większości z nas, postawę wobec świata oraz sposób myślenia. Nierzadko mówi się na przykład o wpływie mediów na preferencje polityczne społeczeństwa.

Media jako czwarta władza: możliwe negatywne konsekwencje

Co za tym idzie? Nie zapominajmy, że władza w ustroju demokratycznym w ostatecznej konsekwencji stanowi przede wszystkim kwestię woli społeczeństwa. Odpowiednio ukształtowane społeczeństwo nie będzie niepokoić się takimi kwestiami, jak chociażby rozdział władzy ustawodawczej od sądowniczej czy w skrajnych wypadkach poszerzające się możliwości wpływu władzy ustawodawczej i wykonawczej na codzienne życie ludzi.

Historia dostarcza przecież wielu przykładów nie-demokratycznych państw, w których przemiany o charakterze anty-demokratycznym zaczęły się od głosowania w wolnych wyborach. Przykładem może być tutaj chociażby Wenezuela. Naturalnie, jest to przykład celowo uproszczony, ponieważ przemiany każdego kraju zawsze odznaczają się znacznie bardziej skomplikowanym przebiegiem.

Czy media jako czwarta władza z definicji muszą być czymś szkodliwym?

Media jako czwarta władza

Źródło: pexels.com

Odpowiedź na powyższe pytanie brzmi: oczywiście, że nie. Podobnie, jak ma to miejsce w wielu innych wypadkach, również w tej konkretnej kwestii decydujące znaczenia ma przysłowiowy czynnik ludzki. Media mogą przecież pełnić zarówno funkcję swoistych „tub propagandowych”, które wysługują się określonym grupom interesu, jak też prezentować postawę rzetelną. W tym ostatnim wypadku celem mediów jest informowanie widza lub czytelnika, pobudzanie go do refleksji, stymulowanie samodzielnego myślenia oraz nauka krytycznej i racjonalnej postawy wobec otaczającej rzeczywistości.

Ktoś może powiedzieć, że taki sposób postrzegania mediów zasługuje na miano myślenia życzeniowego. Często przecież wskazuje się na fakt, ze największe ośrodki medialne przeważnie należą do wielkich korporacji. Te ostatnie zaś mają tendencje do działania na styku wielkiej polityki oraz wielkiego biznesu.

Przyjmijmy, że powyższy pogląd nie jest uproszczeniem i że wielkie ośrodki medialne niejako z definicji powinny wzbudzać nieufność. Tutaj pojawia się jednak następna kwestia, a mianowicie mnogość rozmaitych ośrodków medialnych. Żyjemy przecież w XXI stuleciu, a więc czasach z jednej strony dynamicznego rozwoju internetu, z drugiej zaś coraz wyraźniejszego uwiądu telewizji czy gazet.

Cechą charakterystyczną współczesnego porządku społecznego jest więc pluralizm medialny, za który w ogromnej mierze odpowiadają coraz bardziej wpływowe media interaktywne. Co ciekawe, te ostatnie bardzo często „patrzą na ręce” mediom głównego nurtu, wskazując rozmaite przemilczenia, formy manipulacji czy niedokładne informacje. W ten sposób można pokusić się o tezę, że niezależne media elektroniczne to już nie czwarta, lecz piąta władza, jako że co do zasady są one czymś całkowicie odmiennym od tradycyjnych mediów, takich jak duże telewizje, rozgłośnie radiowe lub gazety.

Media to także edukacja

Bardzo często poprzez „media” rozumiemy przede wszystkim podmioty, które zajmują się polityką, szeroko rozumianymi kwestiami społecznymi i kulturowymi, sporami światopoglądowymi itd. Należy jednak mieć na uwadze fakt, że przecież rynek medialnych w żaden sposób nie ogranicza się do wskazanych powyżej obszarów.

Przykładem mogą być tutaj chociażby media biznesowe. Znajdziemy także bez problemu ośrodki medialne zajmujące się np. wyłącznie czystą informacją lub reportażem. A do tego dochodzi całe szerokie spektrum innym dziedzin rzeczywistości, które przecież również stanowią przedmiot działania różnych specjalistycznych mediów.

Artykuł napisał:
Radosław Łozowski – interesujący się literaturą,
filozofią i psychologią.

Źródła:

  • https://ruj.uj.edu.pl/xmlui/bitstream/handle/item/39235/swierczynska-glownia_media_a_wladza_2002.pdf?sequence=1&isAllowed=y

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.